I tak oto, po ponad sześciu latach przerwy (jak ten czas leci) w „Nowej Fantastyce” znów ukazuje się moje opowiadanie. Jest to ogółem piąty mój tekst w NF lub ŚP FWS, ale rajcuję się, jakby był pierwszy;) Myślę, że każdy kogo „wejście” w fantastykę przypadło, tak jak w moim przypadku, na pierwszą połowę lat 80tych i przebiegało pod znakiem miesięcznika „Fantastyka”, który wtedy właśnie pojawił się na rynku ("pojawił się" przynajmniej teoretycznie, bo zazwyczaj ciężko było go dostać) zrozumie to uczucie.
Dystopijna i chyba nieco weirdowa „Synchronizacja” zapewne zaskoczy Czytelników, którzy znają mnie wyłącznie z czterech poprzednich tekstów opublikowanych na łamach obu pism i utrzymanych w estetyce fantasy (o ile jeszcze, rzecz jasna, ktoś jeszcze te teksty kojarzy), ale nie zdziwi pewnie z kolei tych, którzy czytali moje opowiadania zamieszczone w „Roczniku Fantastycznym” (choćby „Slow life”) czy w zeszłorocznych „Snach umarłych” („Fragmenty” – swoją drogą, podejrzewam, że gdybym zamiast „Fragmentów” wysłał Wojtkowi Gunii „Synchronizację”, to też miałaby szanse w tym naborze). Jak wytłumaczyć zatem ten stylistyczny rozrzut? Cóż, być może kiedyś napiszę coś więcej, na ten jednak moment przyjmijmy po prostu, że kontemplować dziwność/cudowność/straszność wszechświata można na bardzo różne sposoby, w zależności od tego jakie pytania akurat w tym momencie pragniemy wszechświatowi zadać;) Tak czy inaczej, moim zdaniem szeroko pojęta fantastyka we wszystkich swych odmianach nadaje się do tego najlepiej (kiedy ostatnim razem próbowałem napisać zwykłą powieść obyczajową, wyszło z tego „CK Monogatari”;1).
„Synchronizacja” to w porównaniu do tekstów z których jestem najbardziej zadowolony (dajmy na to „Okruch słońca”, ‘Pieśń Żywiołów”, „Dziedzictwo”, „Wzór” czy „Paradiso”) to prawdziwa miniaturka – ledwie 25k znaków. Zawsze miałem problemy z tak krótkimi formami. O ile da się od biedy przedstawić w tej objętości jakiś mniej lub bardziej ciekawy koncept, to gorzej już z ubraniem tego konceptu w satysfakcjonującą literacko formę, jak kiedyś już to pisałem, z wyeksponowaniem określonej dramaturgii czy też udramatyzowaniem takiego czy innego dylematu, ukryciem pomiędzy słowami takiego czy innego refrenu. Mam jednak wrażenie (może jest to tylko złudzenie?), że w „Synchronizacji” nawet to jakoś zagrało, i że (czysto literacko) to chyba najlepszy z moich krótkich utworów (na drugim miejscu postawiłbym „Symulację wstępną”, która, mam nadzieję, ukaże się w tym roku w 4 tomie „Nanofantazji”). Cóż Czytelnicy ocenią i - kto wie - może nawet przekażą jakąś informację zwrotną?
P.S.1. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, w „Roczniku Fantastycznym 2025” powinna ukazać się „Fikcja” – w pewnym sensie siostra-bliźniaczka „Synchronizacji”. Podobnie jak ona ukazuje dystopijny świat (może nawet wcześniejszą wersją tego samego świata?) i zanurzonego w nim protagonistę – funkcjonariusza Systemu. Jeśli spodoba Wam się „Synchronizacja”, sięgnijcie również po „Fikcję”.
P.S.2. Jeśli którykolwiek z moich tekstów zawiera wyraźną aluzję polityczną (pomijam tutaj odniesienia do wojny na Ukrainie w „Slow life” czy „Infernie”, bo to zupełnie inna sprawa) to jest to właśnie „Synchronizacja”. Ukończyłem ją 14.10.2024 r. tuż po zakończeniu kampanii wyborczej.
1 „Ck Monogatari” jest oczywiście powieścią obyczajową. Ale nie tylko;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz