środa, 11 lipca 2018

Teaser #4 i ostatni


– Jestem synem Rararu i Meilani z wyspy Gami – odparł cicho Elohe. – Jestem Manui Lanak. Znam swoje dziedzictwo. Nie pójdę z wami.

- Nie posiadasz żadnego dziedzictwa – wyjaśnił łagodnie pirat. – W ogóle nie ma czegoś takiego jak dziedzictwo. Istnieje tylko to, co cię otacza. Rzeczywistość. Zaprzeczając jej, wykazujesz się nie odwagą, lecz głupotą. Wiesz, dlaczego, zdaniem naszych kapłanów, rekin jest najdoskonalszym spośród stworzeń? Ponieważ postrzega rzeczy takimi, jakie są, i tworzy z nimi jedność. Zatem i ty obudź się i otwórz oczy. Płyń wraz z nurtem oceanu świata, tak jak czynimy to my.

Studnia Zagubionych Aniołów (wpis techniczny)

Teraia Tom 1 - Studnia Zagubionych Aniołów 


Opis wydawcy: 

Astronom ze Szklanej Wieży nieustannie śledzi splątane linie losu, różne światy połączone wspólnymi historiami, dziejącymi się wciąż od nowa. Każda z nich jest osobną opowieścią, będącą zarazem częścią nieskończonej całości. Każdy bohater ma tam swoje miejsce, swój czas i rolę.

Młodzi warszawiacy – Joanna, Tomasz, Kinga i Michał – niespodziewanie zostają wyrwani ze znanej im codzienności. Przekroczywszy granice naszego świata, odnajdą się w baśniowym Hamanie – krainie, której idylliczność może okazać się jedynie kruchą skorupą, skrywającą niepokojące i niebezpieczne wnętrze. O co toczy się gra, w którą zostali wplątani? Na czym polega niebezpieczeństwo zagrażające Światowi Błękitu? Czy zbliżająca się kometa naprawdę zwiastuje powrót Mrocznej Gwiazdy – tajemniczego Demona z Zewnątrz, o którym wspominają pradawne legendy? Podejmując wyzwanie uczestnictwa w nadchodzących wydarzeniach, każdy z przybyszów będzie musiał odnaleźć własną opowieść.

Mityczni Jeźdźcy Światła uwięzieni w Studni Zagubionych Aniołów czekają…


Przeczytaj fragment 1

Przeczytaj fragment 2

Pobierz kompilację obu dostępnych na stronie wydawcy fragmentów - pdf


Recenzje:

Portal fantasta.pl

"Studnia Zagubionych Aniołów stanowi wielowarstwową opowieść o przewrotnym przeznaczeniu, szukaniu spełnienia, o tęsknocie za nieznanym i o przyjaźni. Artur Laisen zbudował wspaniały świat na modłę klasyczną, czerpiąc garściami z folkloru i starego fantasy, a wszystko okrasił baśniowym klimatem. Poza wspomnianym nawiązaniem do utworów z gatunku nie brak także odniesień do klasycznych powieści (np. Książę i żebrak). I chociaż wykreowane przez prozaika uniwersum opiera się na archetypach, szczególnie idyllicznej wizji magicznej krainy, to pomimo pewnej przewidywalności trudno odgadnąć, jaki będzie finał. A to zaledwie pierwszy tom."

Adrian Turzański, recenzent
 
Portal Bestiariusz

"Atutem jest także różnorodność świata przedstawionego. Laisen roztacza przed czytelnikiem barwną rzeczywistość, pełną zagadek do rozwiązania i tajemnic do odkrycia."

 Paulina Szymborska-Karcz, recenzentka



" Artur Laisen dokładnie i misternie, niemal jak farmaceuta czy saper, knuje intrygę rozgrywającą się na kartach pierwszego tomu serii Teraia."



"Haman jest duży i wyraźnie inspirowany Dalekim Wschodem, klimat orientalnych tawern oddany został po prostu przepysznie i zdecydowanie jestem chętna na więcej."

Alicja Podkalicka, bloger


"Warstwa stylistyczna utworu jest po prostu przepiękna: poetycka (lecz bez popadania w przesadę czy grafomanię), delikatna, rozmyta w nienachalnych metaforach. Trudno wyczuć granicę między jawą a snem, między myślami bohaterów i ich działaniami. Oniryczna konwencja i narracja utrzymana w tonie pradawnej legendy nawet szarą Warszawę zamieniają w miejsce magiczne."

Joanna Krystyna Radosz, redaktor


 Anna "Cranberry" Nieznaj - opinia

"I tajemnicza mroczna siła pojawiająca się w naszej rzeczywistości, i Astronom, i porywająca epickim rozmachem scena otwierająca (oraz to jak później wielokrotnie wracają jej echa i legendarne przekształcenia), a także końcowe wydarzenia w koszmarnym lesie - to wszystko przecież też bardzo mi się podobało, a studnia białego blasku - niewątpliwie miała swój klimat."


Anna "Cranberry" Nieznaj, autorka (opinia zamieszczona na Lubimy Czytać)


Zapach Książek

"To taka trochę baśń dla dorosłych, tak mnie się przynajmniej kojarzy. Znajdziemy tutaj zarówno Wielkie Zło, jak i szlachetnych bohaterów walczących z nim. Postacie, które irytują nas swoją głupotą i wielkich mędrców, znających tajemnice światów. Bajka miesza się z rzeczywistością w idealnie wyważonych proporcjach. Jest w tym świecie coś niezwykłego, co przyciąga i nie daje o sobie zapomnieć"

Justyna Fiedorowicz, bloger



czwartek, 5 lipca 2018

Teaser #3

Łukasz i Shiro wpatrują się w mniej więcej pięćdziesięcioletniego, barczystego Japończyka w garniturze, stojącego na brzegu sali. Obaj mają głupie miny, Shiro spuszcza głowę i przepraszająco mamrocze coś pod nosem.
Niedobrze, myśli Tomasz, ale zamiast przybrać równie stropiony wyraz twarzy i grzecznie oddać miecz, po prostu spogląda nowoprzybyłemu prosto w oczy. Tamten taksuje go swym – a jakże – nieodgadnionym samurajskim wzrokiem. Zupełnie jak w filmach. W końcu Tomasz lekko wzdycha, wykonuje głęboki ukłon, opuszcza broń i rusza, by oddać ją Shiro.
I wtedy nieoczekiwanie shihan wypowiada dwa czy trzy zdania, chropowatym ale chyba raczej rozbawionym niźli zagniewanym tonem. Tomasz na wszelki wypadek jeszcze raz zgina się w pokłonie, po czym patrzy pytająco na Shiro.
Młody Japończyk sprawia wrażenie bardziej zaskoczonego niż przestraszonego.
– Shihan mówi… – tłumaczy. – Shihan mówi, że lepiej pasowałby do ciebie dłuższy miecz. Może powinieneś spróbować z tachi…
Tomasz po raz trzeci grzecznie kłania się starszemu Japończykowi. Skonfundowany waży w dłoni katanę, zwlekając z oddaniem jej Shiro.
Shihan ma rację, dopada go niespodziewane olśnienie. Ten miecz rzeczywiście powinien być troszkę dłuższy. Tak, powiedzmy, o dwadzieścia centymetrów. Rękojeść powinna mieć lepszą ochronę. No i…
Zamiera w bezruchu. Dziwne wrażenie balansuje gdzieś na krawędzi świadomości.
– Tomek.. – słyszy jak przez mgłę. – Tomek?
Przed jego oczami przemykają jakieś obrazy – zbyt szybkie, by był w stanie je rozpoznać.
– W podmuchu północnego wiatru – słyszy własny szept. – W płatku śniegu topniejącym na naszej twarzy w mroźny wieczór. W krzywiźnie miecza z dalekiego kraju z niezrozumiałych powodów hipnotyzującej nasz wzrok. W zapomnianej pieśni sprzed stuleci. W ostrzu...

Zanim przeminął błękit, rozdział 3.

czwartek, 28 czerwca 2018

Teaser #2


 
Spojrzenie karczmarza znów padło na Kasa.
– Drogi chłopcze, zaniesiesz ten kufel tamtej hm... pani? – poprosił zrezygnowanym tonem.
– Oczywiście – odparł z uśmiechem młodzieniec. Podążył oczami w ślad za wzrokiem Pamira. Dopiero teraz zauważył samotną postać, siedzącą w półmroku w rogu pomieszczenia. Choć w izbie panował spory tłok, ławy w jej bezpośrednim sąsiedztwie były puste. Kas posłusznie wziął kufel i powoli ruszył w jej kierunku, choć poczuł jak ciarki przechodzą mu po grzbiecie. Jakież to złowrogie monstrum odstraszało nawet zuchwałych najemników?
Tajemnicza postać rzeczywiście okazała się kobietą i to na oko raczej niedużą. Nieznajoma miała na sobie prostą koszulę, zaś spod stołu wystawały wysokie skórzane buty i nogawki luźnych spodni. Szyję owiniętą miała saliją, równie czarną jak pozostałe elementy stroju. Tuż obok, oparta o ścianę stała krótka włócznia oraz łuk i kołczan ze strzałami. W półmroku nie widział wyraźnie jej twarzy, ale była młoda – może w wieku Kasa, może trochę starsza.
Gdy się zbliżył, podniosła zamyślony wzrok. Długie, ciemnobrązowe włosy związane były skórzanym rzemykiem. Oczy miały nieco ciemniejszą niż u większości ludzi barwę i wydawały się jakby senne, nieobecne. Wpatrywał się w nią z zaciekawieniem. Wyraźnie różniła się od tamtych najemniczek.

Zanim przeminął błękit, rozdział 4

wtorek, 19 czerwca 2018

Znów - Teaser nr 1

I oto znów pojawia się okazja, by na moment wyłonić się z wnętrza czarnej dziury;)

Teaser 1:

"Pamiętał, jak kiedyś, dawno temu, w akcie młodzieńczego buntu przybyła na jedno z jego spotkań, pozbywszy się ich. Na dodatek zmyła farbę z włosów. Natychmiast zabił pozostałych uczestników spotkania, a także dwóch przypadkowych świadków, choć było mu to raczej nie na rękę. Zmusił ją, by się temu przyglądała. Od tego czasu miał względny spokój. Potem tylko jeden raz pozwolił jej wystąpić bez tego kamuflażu. Była to jednak szczególna okazja – na najdalszej wyspie archipelagu Sar stanęli ramię w ramię naprzeciwko Gatraka."

Cytat (i ilustracja) ze "Studni Zagubionych Aniołów". I tak, dobrze się domyślacie, nie jest to teaser II tomu Teraii;)

środa, 24 stycznia 2018

"Ci, co odchodzą z Omelas, wiedzą, dokąd prowadzi ich droga.” Ursula K. Le Guin 1929-2018

Ciężko napisać w takiej chwili coś, co  nie ocierało by się o skrajny banał, mimo wszystko jednak spróbuję.

Podobnie jak dla wielu innych fanów (i autorów) fantastyki - nie tylko mojego pokolenia - Ursula K. Le Guin była idolem. Mistrzem. Została nim odkąd w wieku 15 lat po raz pierwszy przeczytałem Czarnoksiężnika z Archipelagu.

Oczywiście, w miarę jak dojrzewamy, wyrastamy z naszych młodzieńczych fascynacji. Podziwiamy innych autorów, szanujemy ich, inspirujemy się ich twórczością - ale nie nazywamy ich już "mistrzami". Szukamy własnej drogi.

Ja również z czasem nabrałem pewnego dystansu do swoich niegdysiejszych mistrzów - Zajdla, Sapkowskiego czy nawet Tolkiena. Stałem się bardziej krytyczny.

Jednak Ursula K. Le Guin pozostała moim idolem aż do dziś. Dlaczego? Może przez to co dla mnie symbolizuje - swoim życiem i swoją twórczością.

Myślę, że gdyby ktoś postanowił zrobić bezsensowny plebiscyt na "naj" autora fantastyki wszechczasów, pewnie znalazłoby się wielu innych pretendentów do tego tytułu. Autorów błyskotliwszych, bardziej płodnych, popularnych, kultowych, artystycznych, twórczych, genialnych, zakręconych, takich którzy wywarli większy wpływ na rozwój gatunku jako całości. Ale gdyby ktoś kazał mi znienacka wskazać najmądrzejszego, bez wahania wymieniłbym Ursulę K. Le Guin.

Nie chodzi mi tu o przywiązanie do pewnych tez czy głoszonej (choćby pośrednio) przez Autorkę ideologii. Myślę, że w niejednej kwestii pewnie bym się z nią nie zgodził. Ale prawdziwy mędrzec, wbrew pozorom, nie zawsze musi mieć rację. Wielki pisarz nie musi być bezbłędny w swoim rzemiośle.

Chodzi mi po prostu o pewną postawę życiową, którą, jak już wspomniałem, Le Guin dla mnie uosabia. Którą konsekwentnie potwierdziła całą swą karierą, nie zbaczając ani przez chwilę z właściwej ścieżki. Postawę fantasty, który nie pisze ani dla (choćby intelektualnej) zabawy, ani po to, by spełnić swe egotyczne ambicje, ani dla poklasku konwentowych fanów, ani dla sławy, ani dla uznania renomowanych krytyków literatury, ani nawet dla pieniędzy (choć, oczywiście, wszystkie te rzeczy Le Guin niejako przy okazji osiągnęła). Postawę pisarza, który traktuje poważnie - siebie, czytelnika, świat oraz samą literaturę. I dużo też od nich wszystkich wymaga.

Myślę, że Le Guin wierzyła - na przekór temu, co zdaje się na każdym kroku sugerować nam współczesny świat - w moc literatury, podobnie jak czarodzieje z Roke wierzyli w moc magicznych słów.

W swoim przemówieniu na gali National Book Awards w 2014 r. powiedziała między innymi:

"Potrzebujemy pisarzy, którzy wciąż pamiętają wolność - poetów, wizjonerów - realistów większej rzeczywistości. [...] Potrzebujemy autorów, którzy rozumieją różnicę pomiędzy wypuszczaniem na rynek kolejnego produktu a tworzeniem sztuki."

I, wreszcie:

"Mam za sobą długą i dobrą pisarską karierę. Przebyłam ją w dobrym towarzystwie. Teraz u jej kresu, nie chcę oglądać, jak amerykańska literatura zaprzedaje swą duszę. My którzy żyjemy z pisania i publikowania powinniśmy domagać się sprawiedliwego udziału w przychodach. Ale naszą nagrodą nie jest zysk. Jest nią wolność."

W tym miejscu aż się prosi o gorzki komentarz do powyższych  słów. W Polsce do tej pory ukazał się jedynie pierwszy z trzech tomów "Kroniki Zachodniego Brzegu", ostatniego cyklu fantasy napisanego przez Autorkę, choć od jego publikacji w Stanach minęło już ponad dziesięć lat. Cóż, zapewne uznano, że nie sprzeda się w wystarczającej ilości egzemplarzy, w przeciwieństwie choćby do wielotomowych sag Sandersona, Abercrombiego i tym podobnych. Pewnie słusznie. Ale to już problem polskich wydawców i czytelników, nie Ursuli Le Guin.

Jak to napisał jeden z internautów "Let her rest in power".