środa, 6 kwietnia 2016

Smutny rekord

Właśnie przekroczyłem 900k pisanej właśnie powieści (1000 przekroczę jak nic), co skłoniło mnie do pesymistycznych rozważań na temat własnej poczytalności (moja małżonka już od dawna nie ma w tej kwestii żadnych wątpliwości).

Przy tej smutnej okazji na pocieszenie sobie i hipotetycznym Czytelnikom tego bloga nieco poezji ludowej z dalekich stron:





Znowu nadeszła wiosna i step zieleni trawa
Lecz daleko na wschodzie wzbiera krwawa kurzawa
Płaczą nasze kobiety, szamani biją w bębny
A my ostrzymy miecze, słuchając przepowiedni
Wznoszą się czarne sanie, łopocze czarny sztandar
Znów z zachodu na wschód wędruje nasza armia

Przyszła już pełnia lata, wysoko wyrosła trawa
Z dalekiego zachodu nadciąga mroczna fala
My żartujemy z dziećmi i szykujemy strzały
I nawet Władca Śmierci wydaje nam się mały
Wznoszą się czarne sanie, łopocze czarny sztandar
Znów ze wschodu na zachód wędruje nasza armia

 „Piosenka marszowa” ze zbioru Pieśni i opowieści z dalekich stron świata mistrza Kardousiego z T’araf. Autor oryginału nieznany, miejsce pochodzenia nieznane, czas powstania nieznany.



Gdybyś była kwiatem riali, delikatnie gładziłbym Twoje płatki,
ze ściśniętym sercem oczekując końca wiosny.
Gdybyś była strumieniem, każdego poranka
nieśmiało zanurzałbym się w Twoim chłodzie.

Gdybyś była płatkiem śniegu, patrzyłbym na Ciebie z oddali,
wiedząc, że nigdy nie będę mógł Cię dotknąć.
Gdybyś była daleką gwiazdą, co noc z tęsknotą
przeczesywałbym wzrokiem niebo, próbując Cię odnaleźć.
Gdybyś była milionem lśniących okruchów, pokochałbym każdy z nich z osobna.

Bo nie ma znaczenia kim będziesz i jaką przybierzesz postać,
gdy w końcu znów się spotkamy.
Bo nie ma takiego kształtu, w którym nie potrafiłbym Cię zobaczyć.
Nie ma takiego dźwięku, w którym nie usłyszałbym Twego głosu.

„Piosenka miłosna” ze zbioru Pieśni i opowieści z dalekich stron świata mistrza Kardousiego z T’araf. Autor oryginału nieznany, miejsce pochodzenia nieznane, czas powstania nieznany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz