I znów powystawowe książki GC (w tym "Studnia Zagubionych Aniołów" po 7,50 PLN;)
Powystawowe książki GC
"Studnia Zagubionych Aniołów" - egzemplarz powystawowy
czwartek, 20 lipca 2017
środa, 5 lipca 2017
Nowa recenzja CK Monogatarii
Taka się jeszcze mi znalazła recenzja CK Monogatarii na "Sztukaterze" autorstwa Erufaile:
"Sztukater" - recenzja Erufaile
"Sztukater" - recenzja Erufaile
czwartek, 1 czerwca 2017
Cytat na dziś: Dzień Dziecka
Z okazji dzisiejszego święta wszystkim dzieciom małym i dużym życzę pogodnych i spełnionych marzeń!
A oto cytat na dziś, obawiam się, na czasie w każdym z możliwych światów:
A oto cytat na dziś, obawiam się, na czasie w każdym z możliwych światów:
"A więc wyruszyli. Pani Minuhe jechała z przodu, flankowana z
obu stron przez Sze Diriego, który posadził przed sobą Nikudiego oraz Tekriego,
podróżującego na swym silnym dagońskim rumaku wraz z cięższą i większą Fawi.
Pozostali tor–haku–run wraz z trzema
jucznymi końmi trzymali się nieco z tyłu.
Dziewczynka zachowywała z początku rezerwę
godną doświadczonego mirun–ka, ale
Tekriemu szybko udało się przełamać lody. Zaczął opowiadać bajki – te, które
kiedyś usłyszał od matki i te, które sam wymyślił, usypiając Dalauriego. To
dziwne, że tak dobrze je zapamiętał. Wkrótce dzieci słuchały go z zapartym
tchem, choć dociekliwa Fawi raz czy dwa przyłapała go na pewnych
niekonsekwencjach i musiał zaczynać od początku, poprawiając na bieżąco
opowieść.
Podróż była długa;
w pewnym momencie Tekri zmęczył się i Sze Diri przejął pałeczkę, najwyraźniej
chcąc pokazać, iż jego lud również zna bajki, i to nie gorsze od madagorskich.
Tekri jechał
wpatrując się w rosnącą przed nimi ścianę gór, tak jak Fawi i Nikudi ukołysany
szumem bujnych wiosennych traw i chropowatym, hipnotyzującym głosem Sze
Diriego. I tak jak Fawi i Nikudi, zapomniał, że gdzieś tuż obok toczy
się krwawa wojna i nie potrafiłby w tym momencie odróżnić sojuszników od
wrogów. I nagle pomysł, aby wbijać dzieci na pal, niezależnie od wszelkich
możliwych okoliczności, wydał mu się jakimś dziwacznym, niezrozumiałym absurdem
i zrodziła się w nim pewność, że jeśli świat uważa inaczej, to jest to raczej
problem świata, nie zaś jego, Tekriego."
sobota, 22 kwietnia 2017
Ostatni Bastion czyli kilka refleksji w jakiś czas przed końcem (jakiegoś) świata
W kioskach wciąż jeszcze znajduje się „Nowa Fantastyka” z „Chłopcem
i wiedźmą”. Był to mój debiut w tym piśmie i - w pewnym sensie - spóźnione
spełnienie młodzieńczego marzenia (jako egzaltowany nastolatek, dawno, dawno
temu i chyba w zupełnie innej bajce wysłałem swoje grafomańskie teksty na jeden
z konkursów literackich „Fantastyki”). Nie był to jednak mój debiut w
ogólnopolskim periodyku – tak się śmiesznie składa, że moje pierwsze
opowiadanie na papierze ukazało się dokładnie dwadzieścia lat temu. Nie byłbym
sobą, gdyby przy tej okazji nie naszło mnie kilka – gorzkich przeważnie –
refleksji.
Przede wszystkim zdałem sobie sprawę, że minęło już prawie
35 lat odkąd połknąłem bakcyla fantastyki (tak, nie ma to jak być spostrzegawczym
– że zacytuję własną książkę „czas płynie i nic, kurwa mać, nie może go
powstrzymać”).
35 lat to cholernie długo. Przynajmniej kilka, jeśli nie
kilkanaście epok, jeśli przełożymy to na życie literackie. Pamiętam czasy, kiedy nikomu jeszcze nie śniło
się o Sapkowskim. Pierwszym pisarskim guru i idolem był dla mnie (i myślę, że
dla wielu moich rówieśników). Janusz A. Zajdel (Lem był trochę zbyt odległy;
skryty w chmurach literackiego Olimpu). Zajdel był bardziej ludzki, tworzył teksty
nie pozbawione, rzecz jasna, różnorakich wad i ograniczeń, ale błyskotliwe, wciągające
na wielu poziomach i posiadające przesłanie (lecz absolutnie nie epatujące
tanim dydaktyzmem). Literaturę w każdym calu fantastyczną, ale jednocześnie
zaangażowaną w świat. Nie pozbawioną poczucia humoru ale poważnie traktującą –
i świat i czytelnika i wreszcie samą siebie.
Kto z ludzi dziś interesujących się fantastyką czytał najważniejsze
powieści Zajdla? Lub choćby tylko jedną z nich? Odjechane powieści Snerga? Kto kojarzy „Arsenał” Oramusa? „Głowę
Kassandry” Baranieckiego? Wspomnianą w jednym z poprzednich postów „Gar’Ingawi
Wyspę Szczęśliwą” Borkowskiej?
A potem przyszły lata 90-te – era Sapkowskiego, ale również
Dukaja, Huberatha, Żerdzińskiego. Ilu z moich ulubionych autorów zamilkło – tak
jak ten ostatni? Dałbym naprawdę sporo, by móc przeczytać nową powieść
Żerdzińskiego.
Lata 2000 i dalej. Tak, w tym okresie również powstało wiele
świetnych książek. Ale jednocześnie, jak sugerowała mi kiedyś naprawdę znana i
świetna Autorka, „literatura fantastyczna podczas ostatniej dekady stała się po
prostu ekwiwalentem przygodowej literatury młodzieżowej - cała reszta to didaskalia”.
Obawiam się, że jest w tym sporo racji. Nie, nie mam nic przeciwko literaturze
młodzieżowej, czy też jak to mówią niektórzy „rozrywkowej” (ciekawe pojęcie,
swoją drogą, może poświęcę mu kiedyś osobny wpis). Od czegoś trzeba zacząć
przygodę z fantastyką. Ale szkoda, że większość czytelników na tym też kończy. Marzy
mi się, żeby na polskim rynku było również miejsce dla autorów wymagających
odrobinę więcej i od siebie i od czytelnika, takich jak choćby wspomniani Żerdziński
i Borkowska, czy też, z bardziej współczesnych, Sebastian Uznański, którego
rewelacyjne, dickowskie „Senne Pałace” przepadły z kretesem i nie wiadomo nawet
czy doczekają się konkluzji. Chciałbym też, żeby z pozycji zagranicznych przekładano
nie tylko Sandersona czy Abercrombiego, ale na przykład dokończono „Annały
Zachodniego Wybrzeża” Le Guin oraz „Kroniki Thomasa Niedowiarka” Stephena
Donaldsona.
Pisma literackie. Hm… Pamiętam czasy, gdy „Fantastyka”
rozchodziła się w ponad 100k nakładzie i
nawet moje codzienne bieganie do kiosku skoro świt nie gwarantowało, że zdobędę
najnowszy numer, bo często w całości i tak od razu szedł cały do „teczek” (czy
ktoś pamięta jeszcze taką instytucję?). Z czasem NF wyrosła konkurencja w
postaci „Fenixa”, pojawiały się kolejne pisma. I koniec końców, nieodmiennie
znikały. Rynek wydał wyrok. Od paru lat NF znów jest monopolistą – czy też może
raczej Ostatnim Bastionem, którego mury kruszeją z każdym rokiem.
Moja małżonka naśmiewa się ze mnie, gdy próbuję jej się żalić,
nieuchronnie brnąc w banał. Tak, wiem, to oczywiste, to była inna epoka, inne
pokolenie, inne potrzeby. Obecnie mamy Internet, gry komputerowe i tysiąc
kanałów telewizyjnych. Formy rozrywki lepiej dostosowane do aktualnych oczekiwań
społecznych i psychicznych. Jestem widać mało elastyczny, skoro biadolę nad zeszłorocznym
śniegiem, zamiast postarać się zrozumieć ducha czasu.
Ale chyba już do końca pozostanę dinozaurem. I wybaczcie –
jeśli kiedyś – nie daj Bóg/odpukać - Ostatni Bastion też padnie, po prostu
uznam, że świat ostatecznie się skończył.
piątek, 21 kwietnia 2017
Autoreklama - promocja na Madbooks.pl;)
Z okazji Dnia Książki kolejna promocja na książki i ebooki wydawnictwa GC, w tym moją Studnię Zagubionych Aniołów.
Zestaw książka + ebook w cenie książki:
https://madbooks.pl/genius-creations-dla-nas-liczy-sie-tresc
Same książki (np. Studnia 14,99):
https://madbooks.pl/genius-creations-ksiazki-pelne-tresci
Ebooki i audiobooki (9,99):
https://ebook.madbooks.pl/genius-creations-genialne-ebooki
Cały czas też można kupić powystawowe egzemplarze Studni Zagubionych Aniołów i innych książek GC po 7, 50 PLN:
https://madbooks.pl/studnia-zagubionych-aniolow-egzemplarz-powystawowy?from=listing&campaign-id=19
poniedziałek, 3 kwietnia 2017
Wznowienie najwybitniejszej polskiej powieści fantasy!
Najwybitniejsza (i całkiem zapomniana) polska powieść fantasy z akcją umieszczona we wtórnym świecie została wznowiona - bez fanfar i niszowo, tak że raczej nikt tego nie zauważy.
Celowo nie piszę tu "najlepsza", bo najlepsza czy też po prostu "dobra" to zazwyczaj w praktyce w potocznym rozumieniu taka, która podoba się danemu czytelnikowi, a ta powieść wielu czytelników śmiertelnie znudzi.Nie znajdziecie tu krwawych scen bitew i pojedynków ani malowniczych przekleństw (i w ogóle choćby grama rubaszności); nie dość, że nie ma w ogóle seksu, to jeszcze nawet zabrakło porządnego wątku romantycznego. Za to od cholery metafizyki i mistyki (i to, o zgrozo, quasi-chrześcijańskiej!)
A jednak osobiście uważam (i myślę że rację przyzna mi też kilka osób), że Gar'Ingawi Wyspa Szczęśliwa to najwybitniejsza pod względem artystycznym (a także pod względem oryginalności i kompletności oferowanej wizji) polska powieść fantasy. Na pewno jest to jedna z tych nielicznych powieści fantasy umieszczonych we wtórnym świecie, które udowadniają, że literatura ta zasługuje na poważne traktowanie. Jak również, niestety, że jakość literacka dzieła jest często odwrotnie proporcjonalna do jego popularności.
Na liście 50 najlepszych powieści fantastycznych w/g Esensji znalazła się na 33 miejscu. Jej omówienie z którym zgadzam się w 100% znajdziecie tutaj:
Esensja - 50 najlepszych polskich powieści fantastycznych
A w madbooksie możecie kupić pierwszą część za jedyne 15,51 zł:
Celowo nie piszę tu "najlepsza", bo najlepsza czy też po prostu "dobra" to zazwyczaj w praktyce w potocznym rozumieniu taka, która podoba się danemu czytelnikowi, a ta powieść wielu czytelników śmiertelnie znudzi.Nie znajdziecie tu krwawych scen bitew i pojedynków ani malowniczych przekleństw (i w ogóle choćby grama rubaszności); nie dość, że nie ma w ogóle seksu, to jeszcze nawet zabrakło porządnego wątku romantycznego. Za to od cholery metafizyki i mistyki (i to, o zgrozo, quasi-chrześcijańskiej!)
A jednak osobiście uważam (i myślę że rację przyzna mi też kilka osób), że Gar'Ingawi Wyspa Szczęśliwa to najwybitniejsza pod względem artystycznym (a także pod względem oryginalności i kompletności oferowanej wizji) polska powieść fantasy. Na pewno jest to jedna z tych nielicznych powieści fantasy umieszczonych we wtórnym świecie, które udowadniają, że literatura ta zasługuje na poważne traktowanie. Jak również, niestety, że jakość literacka dzieła jest często odwrotnie proporcjonalna do jego popularności.
Na liście 50 najlepszych powieści fantastycznych w/g Esensji znalazła się na 33 miejscu. Jej omówienie z którym zgadzam się w 100% znajdziecie tutaj:
Esensja - 50 najlepszych polskich powieści fantastycznych
A w madbooksie możecie kupić pierwszą część za jedyne 15,51 zł:
Gar'Ingawi - madbooks
Szkoda, że wydawca zdecydował się ją pokawałkować, ale lepsze takie wydanie niż żadne.
niedziela, 2 kwietnia 2017
Muzyczne podróże przez świat
W sobotę 1 kwietnia w Radiu Kielce wyemitowana została audycja "Muzyczne podróże przez świat", w której opowiadałem o Chinach. Jest już zawieszona online, kto ma ochotę może posłuchać jej tutaj:
Muzyczne podróże przez świat - Chiny
Muzyczne podróże przez świat - Chiny
Subskrybuj:
Posty (Atom)

