Właśnie wróciłem z Radia Kielce, gdzie wraz z red. Jerzym Jopem
nagraliśmy materiał do audycji, która najprawdopodobniej zostanie
wyemitowana w sobotę 1 kwietnia o godz 10.00 z minutami. Był to dla mnie
prawdziwy zaszczyt i w pewnym sensie podróż sentymentalna, bo wciąż
pamiętam audycje red. Jopa z lat 80-tych poświęcone muzyce
elektronicznej, prowadzone w dwójce. To właśnie dzięki Niemu poznałem
Tangerine Dream czy Kitaro. Ach, stare dobre czasy, kiedy i muzyka
elektroniczna i fantastyka była na topie!
Ale wracając do rzeczy -
o czym będzie tym razem? Ani o muzyce elektronicznej ani o fantastyce
lecz o... Chinach (audycja nosi tytuł "Muzyczne podróże przez świat").
Jeszcze będę o tym przypominał, ale wstępnie: sobota 1 kwietnia, godz.
10.08, Radio Kielce 101,4 MHZ. Zapraszam!
poniedziałek, 20 marca 2017
Teaser#3 i ostatni...
A może cała historia zaczęła się właśnie wtedy:
Dawno, dawno temu w dalekim Madagorze, Erinne, Bogini Złego Losu odwiedziła dziesięcioletniego chłopca, aby złożyć mu szczodrą i zadziwiającą ofertę. Miał stać się słynnym wodzem i władcą, założycielem potężnej dynastii. Jego imię na zawsze miało się wyryć w twardej materii historii...
Dawno, dawno temu w dalekim Madagorze, Erinne, Bogini Złego Losu odwiedziła dziesięcioletniego chłopca, aby złożyć mu szczodrą i zadziwiającą ofertę. Miał stać się słynnym wodzem i władcą, założycielem potężnej dynastii. Jego imię na zawsze miało się wyryć w twardej materii historii...
Etykiety:
baśń,
Chłopiec i wiedźma,
fantasy,
Harahan,
Nowa Fantastyka,
saga,
sto lat w slońcu,
Studnia Zagubionych Aniołów,
tekri,
Teraia,
zanim przeminął błękit
sobota, 11 marca 2017
Teaser #2
Plus minus 14 dni więc czas na teaser #2:
Ur. 26 B.I, królestwo Dah, północny Madagor, zm. 6 A.I, Bastion Nocy. Jego imię nie zapisało się w historii.
W kontekście Teraii przede wszystkim facet swojej kobiety oraz ojciec swoich dzieci.
Ale sprawiedliwość nakazuje dodać, że również zwycięski wódz w dwóch prawdopodobnie najważniejszych bitwach w dziejach Świata Błękitu.
Ilustracja do Stu lat w słońcu metaforycznie obrazuje całą sytuację: na pierwszym planie legendarny shekkun Madagoru, Harahan, a nasz bohater zagubiony gdzieś pośród tła i morza nieistotnych, zdawałoby się, szczegółów.
Ciekawe, czy ktoś z Was potrafiłby go odnaleźć na kartach Studni Zagubionych Aniołów?
Ur. 26 B.I, królestwo Dah, północny Madagor, zm. 6 A.I, Bastion Nocy. Jego imię nie zapisało się w historii.
W kontekście Teraii przede wszystkim facet swojej kobiety oraz ojciec swoich dzieci.
Ale sprawiedliwość nakazuje dodać, że również zwycięski wódz w dwóch prawdopodobnie najważniejszych bitwach w dziejach Świata Błękitu.
Ilustracja do Stu lat w słońcu metaforycznie obrazuje całą sytuację: na pierwszym planie legendarny shekkun Madagoru, Harahan, a nasz bohater zagubiony gdzieś pośród tła i morza nieistotnych, zdawałoby się, szczegółów.
Ciekawe, czy ktoś z Was potrafiłby go odnaleźć na kartach Studni Zagubionych Aniołów?
wtorek, 7 marca 2017
Gender w Świecie Błękitu
Z okazji Dnia Kobiet chciałbym złożyć wszystkim kobietom, prawdziwymi
i fikcyjnym najlepsze życzenia zdrowia, pomyślności i pożytku z
mężczyzn (wiem, to ostatnie życzenie zwłaszcza jest dość fantastyczne;))
A my dzisiaj, zgodnie z modnym trendem genderowo, bo od tego już się nie da uciec. A zatem gender w Świecie Błękitu:
Obyczaje T'ecza cz. 1 - T'ecza a równouprawnienie:
Za to na pierwszym planie, zaraz za skarpą gromadka nastoletnich chłopaków i dziewczyn ćwiczyła strzelanie z łuku do zawieszonej na żerdzi tarczy. Łatwo było się zorientować, że jest to bardziej spotkanie towarzyskie niźli prawdziwy trening, ale każdy musiałby przyznać, że szło im całkiem nieźle.
– I jedno mnie jeszcze zadziwiło – skomentował Samai, obserwując przekomarzającą się grupkę. – Młode dziewczęta ubierają się tak samo jak chłopcy. Nie widziałem tego u żadnego innego ludu.
– Czyżby? – zdziwił się bajgar.
– Na sam spójrz – też noszą spodnie, skórzane kaftany i kapelusze…
– No ale – zauważył przytomnie Waki – spodnie mają trochę inny krój, u kobiecych kaftanów wiszą frędzle. No i ozdoby przy kapeluszach są zupełnie inne…
– Nie wiem, czy to znaczące różnice… – upierał się południowiec.
– To strój codzienny, do konnej jazdy i do pracy. Jest wygodny. Znam te dziewczyny, są z mojego szczepu. Zajrzyj jutro wieczorem, gdy będę wykonywał Drugą Pieśń. Na pewno też przyjdą. Założą na siebie kolorowe suknie i obwieszą się klejnotami. Żadnej z nich nie poznasz.
– Hm… O! Tamta strzeliła właśnie prawie w sam środek tarczy po raz trzeci z rzędu. Jest naprawdę świetna. Wasze kobiety są dość… niekonwencjonalne. Chyba bym się nie zdziwił, gdyby któraś przyszła z mieczem w dłoni sparować z moimi strażnikami.
– Bez obaw! – roześmiał się Waki. – Mało prawdopodobne. W tej akurat kwestii my, T’ecza, jesteśmy zapiekłymi tradycjonalistami. Miecze nie są dla kobiet.
– Naprawdę? Oddycham z ulgą.
– Kobiety i mężczyźni różnią się od siebie pod wieloma względami i głupotą byłoby udawać, że jest inaczej – kontynuował wyjaśnienia bajgar. – Miecze są z reguły zbyt ciężkie i nieporęczne dla kobiet. Odpowiedniejsza dla nich jest raczej para długich noży albo lekka szabla w stylu choćby waszej padar. Moja bratowa całkiem nieźle tańczy z nożami. Mogę poprosić, żeby ci zademonstrowała.
A my dzisiaj, zgodnie z modnym trendem genderowo, bo od tego już się nie da uciec. A zatem gender w Świecie Błękitu:
Obyczaje T'ecza cz. 1 - T'ecza a równouprawnienie:
Za to na pierwszym planie, zaraz za skarpą gromadka nastoletnich chłopaków i dziewczyn ćwiczyła strzelanie z łuku do zawieszonej na żerdzi tarczy. Łatwo było się zorientować, że jest to bardziej spotkanie towarzyskie niźli prawdziwy trening, ale każdy musiałby przyznać, że szło im całkiem nieźle.
– I jedno mnie jeszcze zadziwiło – skomentował Samai, obserwując przekomarzającą się grupkę. – Młode dziewczęta ubierają się tak samo jak chłopcy. Nie widziałem tego u żadnego innego ludu.
– Czyżby? – zdziwił się bajgar.
– Na sam spójrz – też noszą spodnie, skórzane kaftany i kapelusze…
– No ale – zauważył przytomnie Waki – spodnie mają trochę inny krój, u kobiecych kaftanów wiszą frędzle. No i ozdoby przy kapeluszach są zupełnie inne…
– Nie wiem, czy to znaczące różnice… – upierał się południowiec.
– To strój codzienny, do konnej jazdy i do pracy. Jest wygodny. Znam te dziewczyny, są z mojego szczepu. Zajrzyj jutro wieczorem, gdy będę wykonywał Drugą Pieśń. Na pewno też przyjdą. Założą na siebie kolorowe suknie i obwieszą się klejnotami. Żadnej z nich nie poznasz.
– Hm… O! Tamta strzeliła właśnie prawie w sam środek tarczy po raz trzeci z rzędu. Jest naprawdę świetna. Wasze kobiety są dość… niekonwencjonalne. Chyba bym się nie zdziwił, gdyby któraś przyszła z mieczem w dłoni sparować z moimi strażnikami.
– Bez obaw! – roześmiał się Waki. – Mało prawdopodobne. W tej akurat kwestii my, T’ecza, jesteśmy zapiekłymi tradycjonalistami. Miecze nie są dla kobiet.
– Naprawdę? Oddycham z ulgą.
– Kobiety i mężczyźni różnią się od siebie pod wieloma względami i głupotą byłoby udawać, że jest inaczej – kontynuował wyjaśnienia bajgar. – Miecze są z reguły zbyt ciężkie i nieporęczne dla kobiet. Odpowiedniejsza dla nich jest raczej para długich noży albo lekka szabla w stylu choćby waszej padar. Moja bratowa całkiem nieźle tańczy z nożami. Mogę poprosić, żeby ci zademonstrowała.
sobota, 25 lutego 2017
Teaser #1
Jeszcze co prawda cały miesiąc, ale jako że znalazła się chwilka czasu, zaczynamy odliczanie;)
– No jak tam, Ariel? – pyta z uśmiechem pani Tatiana. – W szkole wszystko w porządku?
Chłopiec potakuje. Wydaje się dziś bardziej jeszcze niż zwykle rozkojarzony.
– Tamci koledzy już ci nie dokuczają?
– Nie – potrząsa głową. – Chyba… Chyba się mnie teraz… boją – stwierdza, jakby zdziwiony.
Znów zapada milczenie. Psycholożka nie pośpiesza chłopca. Wie, że zdobyła jego zaufanie i wkrótce sam powie, co leży mu na sercu.
– Miałem – mówi w końcu – taki dziwny sen…
– Opowiesz mi o nim?
– Tak – Ariel marszczy czoło w namyśle. – Widziałem w nim chłopca, chyba w moim wieku, który wspinał się na jakąś taką drewnianą szopę. Była zima, wszędzie wokół leżał śnieg…
– To znaczy – poprawia pani Tatiana – chcesz powiedzieć, że wspinałeś się na drewnianą szopę?
– Nie – zaprzecza Ariel. – To nie byłem ja. Nie wiem, kto to był.
– Może po prostu widziałeś siebie z zewnątrz? Czasem tak zdarza nam się we śnie, ale prawie zawsze tak naprawdę śnimy o sobie samych.
– Nie. On miał brązowe włosy, a nie czarne jak ja. Widziałem to wyraźnie, bo nie nosił czapki. W ogóle był tak jakoś dziwnie ubrany…
– Hm… – mruczy pani Tatiana, nieprzekonana. – I co ten chłopiec zrobił?
– Wspiął się na tą szopę i potem wyskoczył wysoko do góry. Wydaje mi się… Wydaje mi się, że chciał złapać gwiazdę. A potem chyba gdzieś spadł. Nie wiem, co się z nim stało.
Pani Tatiana uśmiecha się czule pod nosem. Bardzo lubi spotkania z tym zdecydowanie niekonwencjonalnym dziesięciolatkiem. Zawsze potrafi ją czymś zaskoczyć.
– I jak sądzisz, dlaczego to uczynił?
– Nie wiem. Ale bardzo chciałbym wiedzieć.
– A co wtedy czułeś?
Ariel zastanawia się przez chwilę.
– Smutek – odpowiada cicho. – Było mi smutno.
Chłopiec przenosi wzrok za okno. Pani Tatiana odruchowo idzie jego śladem. Jest wczesna wiosna. Gałęzie rosnącej na wprost gabinetu wiśni toną w kwiatach.
Chłopiec, który pragnął schwytać w swe dłonie gwiazdę – psycholożka znów uśmiecha się w myślach. To mogłaby być całkiem fajna bajka.
Chłopiec potakuje. Wydaje się dziś bardziej jeszcze niż zwykle rozkojarzony.
– Tamci koledzy już ci nie dokuczają?
– Nie – potrząsa głową. – Chyba… Chyba się mnie teraz… boją – stwierdza, jakby zdziwiony.
Znów zapada milczenie. Psycholożka nie pośpiesza chłopca. Wie, że zdobyła jego zaufanie i wkrótce sam powie, co leży mu na sercu.
– Miałem – mówi w końcu – taki dziwny sen…
– Opowiesz mi o nim?
– Tak – Ariel marszczy czoło w namyśle. – Widziałem w nim chłopca, chyba w moim wieku, który wspinał się na jakąś taką drewnianą szopę. Była zima, wszędzie wokół leżał śnieg…
– To znaczy – poprawia pani Tatiana – chcesz powiedzieć, że wspinałeś się na drewnianą szopę?
– Nie – zaprzecza Ariel. – To nie byłem ja. Nie wiem, kto to był.
– Może po prostu widziałeś siebie z zewnątrz? Czasem tak zdarza nam się we śnie, ale prawie zawsze tak naprawdę śnimy o sobie samych.
– Nie. On miał brązowe włosy, a nie czarne jak ja. Widziałem to wyraźnie, bo nie nosił czapki. W ogóle był tak jakoś dziwnie ubrany…
– Hm… – mruczy pani Tatiana, nieprzekonana. – I co ten chłopiec zrobił?
– Wspiął się na tą szopę i potem wyskoczył wysoko do góry. Wydaje mi się… Wydaje mi się, że chciał złapać gwiazdę. A potem chyba gdzieś spadł. Nie wiem, co się z nim stało.
Pani Tatiana uśmiecha się czule pod nosem. Bardzo lubi spotkania z tym zdecydowanie niekonwencjonalnym dziesięciolatkiem. Zawsze potrafi ją czymś zaskoczyć.
– I jak sądzisz, dlaczego to uczynił?
– Nie wiem. Ale bardzo chciałbym wiedzieć.
– A co wtedy czułeś?
Ariel zastanawia się przez chwilę.
– Smutek – odpowiada cicho. – Było mi smutno.
Chłopiec przenosi wzrok za okno. Pani Tatiana odruchowo idzie jego śladem. Jest wczesna wiosna. Gałęzie rosnącej na wprost gabinetu wiśni toną w kwiatach.
Chłopiec, który pragnął schwytać w swe dłonie gwiazdę – psycholożka znów uśmiecha się w myślach. To mogłaby być całkiem fajna bajka.
(wyjaśnienie - nie jest to bynajmniej teaser II tomu Teraii, choć fragment pochodzi właśnie stamtąd;)
środa, 25 stycznia 2017
czwartek, 19 stycznia 2017
Oświadczenie
Nie chciałbym robić z igieł wideł, bo sprawa jest raczej drobna,
niemniej jednak uznałem, że nie mogę jej pozostawić bez zdawkowego
choćby komentarza z mojej strony.
Ci którzy mnie znają, choćby i pobieżnie, wiedzą, że jestem ostatnim człowiekiem który by się wdawał w publiczne polemiki z najbardziej nawet negatywnymi recenzjami swoich książek. Kiedy jednak o mnie jako o “osobie prywatnej” wypowiada się ktoś z kim w życiu nie miałem najdrobniejszej choćby i czysto nawet wirtualnej interakcji, czuję się zobowiązany zareagować, jako że wspomniany wpis:
https://bialemebelki.blogspot.com/…/ksiazkowe-podsumowanie-…
daje pole do najprzeróżniejszych interpretacji ze strony czytelników bloga.
Wpis ten skomentowałem na samym blogu, jego Autorka jak dotąd nie udzieliła odpowiedzi.
Jednocześnie pozdrawiam serdecznie wszystkich zwolenników i przeciwników mojej pisaniny
Ci którzy mnie znają, choćby i pobieżnie, wiedzą, że jestem ostatnim człowiekiem który by się wdawał w publiczne polemiki z najbardziej nawet negatywnymi recenzjami swoich książek. Kiedy jednak o mnie jako o “osobie prywatnej” wypowiada się ktoś z kim w życiu nie miałem najdrobniejszej choćby i czysto nawet wirtualnej interakcji, czuję się zobowiązany zareagować, jako że wspomniany wpis:
https://bialemebelki.blogspot.com/…/ksiazkowe-podsumowanie-…
daje pole do najprzeróżniejszych interpretacji ze strony czytelników bloga.
Wpis ten skomentowałem na samym blogu, jego Autorka jak dotąd nie udzieliła odpowiedzi.
Jednocześnie pozdrawiam serdecznie wszystkich zwolenników i przeciwników mojej pisaniny
Subskrybuj:
Posty (Atom)









