sobota, 23 stycznia 2016

Kolejna recenzja Studni

Oto link do kolejnej recenzji Studni Zagubionych Aniołów:

Recenzja Bestiariusz

Bardzo mnie cieszy, że jej Autorce spodobała się moja "poetyka" tajemnic/zagadek/niedopowiedzeń. Dziękuję!


"Autor nie odkrywa przed czytelnikami od razu wszystkich kart, nie podaje na tacy gotowych odpowiedzi. To jednak nie przeszkadza, nie irytuje, raczej wydaje się fascynujące, a przynajmniej intryguje. Nad wieloma elementami opowieści można się długo zastanawiać i snuć własne teorie, dopisywać w myślach swoje rozwiązania. Laisen zostawia ogromne pole do popisu dla wyobraźni odbiorcy."

poniedziałek, 11 stycznia 2016

10 pytań do Artura Laisena na portalu Bestiariusz



10 pytań do Artura Laisena


Jest trochę o Japonii, o lisach, o CK Monogatari, o muzyce, o Studni Zagubionych Aniołów o planach (mniej lub bardziej realnych) a nawet o kredycie we frankach szwajcarskich ;)

Pytania przygotował Adrian Warwas.

niedziela, 20 grudnia 2015

poniedziałek, 30 listopada 2015

Studnia Zagubionych Aniołów - Okładka

Wszystko wskazuje na to, iż losy okładki są przesądzone. Ostatecznie będzie to okładka w wersji minimalistycznej, biało-grafitowa (można ją podziwiać z lewej strony bloga). Cóż, bez wątpienia książka się teraz wyróżnia. Trochę szkoda mi jednak bardziej malarskich projektów Pawła Dobkowskiego. Poniżej jeden z nich, w wersji prototypowej:


W tle Góra Dnia - widać blask bijący ze Studni Zagubionych Aniołów.  Brakuje drzew - te miały być domalowane w dalszej kolejności. Widoczna postać też jest jeszcze w wersji prototypowej, ale jeśli przemalujemy jej włosy na blond, można uznać że to Joanna;)

Trochę szkoda mi tej okładki - gdyby się ostała, to na okładkę tomu czwartego można byłoby wtedy z kolei wrzucić Górę Nocy, no i byłyby w rezultacie Dwie Wież... przepraszam Dwie Góry:)


środa, 4 listopada 2015

Z przyjemnością informuję, iż wreszcie powstała notatka/blurb do Studni Zagubionych Aniołów. Jej stworzeniu towarzyszyły wielostronne pozakulisowe konsultacje i negocjacje, pełne nieoczekiwanych zwrotów akcji i z pewnością nie mniej ekscytujące i skomplikowane niż te, które zapewne towarzyszą teraz powstawaniu rządu Beaty Szydło. Ostateczny kształt rządu, to jest przepraszam, chciałem powiedzieć blurba, wstępnie zaakceptowany przez wszystkie partie koalicyjne wygląda następująco:
 

Moje szczególne podziękowania dla Bartka Czarneckiego, który pomógł nam wyjść z impasu i ujawnił niespodziewany talent blurbisty.

Off topic: kielecka jesień w moim photoshopie

bo nie samym pisaniem (ani tyraniem na trzy etaty) człowiek żyje.

.



wtorek, 15 września 2015

Za kulisami CK Monogatari - wampiryczne wieżowce czyli architektura a feng shui

Jak zauważyli niektórzy spośród recenzentów, CK Monogatari jest książką o architekturze – w szerokim znaczeniu tego słowa. W tym krótkim felietonie skoncentruję się jednak na znaczeniu węższym – czyli po prostu na architekturze jako  sztuce aranżowania przestrzeni. Architektura stanowi prywatną pasję Sho Kyubimori, a Yuki Yamada jest architektem z wykształcenia.

Zgroza, zgroza, zgroza!!!!
W rozdziale 10 Yuki wyjaśnia Piotrowi, jak wielka siła „drzemie w kształtach i przestrzeni”. Pomysł budynku będącego w stanie zawładnąć „miastem i duszami jego mieszkańców” został luźno zainspirowany poprzez chińska sztukę feng shui (dosłownie wiatr i woda). Są miejsca na świecie (choć Japonia akurat raczej do nich nie należy – ale o tym przy innej okazji) gdzie sposób aranżowania przestrzeni zgodnie z hm… magicznymi raczej (bo jak my ludzie Zachodu inaczej mielibyśmy to określić) niż czysto pragmatycznymi czy estetycznymi zasadami stał się czymś na kształt obsesji. Do miejsc takich z pewnością należy Hong Kong, gdzie realizacja każdego większego projektu architektonicznego wiąże się z koniecznością zatrudnienia odpowiednich specjalistów od feng shui. Niestety, nie zawsze udaje się przeprowadzić rozbudowę czy też modernizację miasta w zgodzie z dziesiątkami bardzo restrykcyjnych i szczegółowych zasad, tak by wszyscy potencjalni zainteresowani byli zadowoleni. Ponoć lokalne władze regularnie wypłacają miliony dolarów na odszkodowania dla mieszkańców, których feng shui zostało zakłócone wskutek, dajmy na to, budowy nowej linii kolejowej. Większość z tych pieniędzy idzie na specjalistów, którzy wykonują specjalne „rytuały oczyszczające”. Fachowców takich jest prawie 10 000 i w razie potrzeby „oczyszczają” wszystko - od mostów i wieżowców począwszy a na budkach telefonicznych skończywszy (swoją drogą, niezła fucha).

Autoportret z wampirycznym wieżowcem w tle
Szczególnie ciekawym i spektakularnym przypadkiem jest słynny budynek Bank of China, ukończony w 1990 r. Ponoć wyrządził on Hong Kongowi więcej szkody niż centrum Nagity kiedykolwiek mogłoby wyrządzić Kielcom a Pałac Kultury Warszawie. Generalnie uważa się, że ten zwężający się ku górze budynek przypomina gigantyczny korkociąg, który wysysa z miasta wszelkie bogactwo. Jego cztery (o zgrozo!) trójkątne sekcje stanowią zaprzeczenie wszelkich zasad.  Ostre pionowe linie emitują negatywną energię w stronę głównych rywali banku – City Banku,  Bank of America i HSBC (ten ostatni w rewanżu umieścił z kolei na swoim szczycie dwie szyny skierowane w kierunku agresora – klasyczna technika mająca na celu zawrócenie złych energii z powrotem ku ich źródłu). Co gorsza, ostre kąty Bank of China zaatakowały również budynek rządowy, uprzednio cieszący się wyjątkowo dobrym feng shui. Mieszkańcy Hong Kongu odczytali to (być może słusznie) jako jawny akt agresji ze strony CHRL, obnażający prawdziwe intencje władz w Pekinie na kilka lat przed przejęciem miasta. Tak czy owak budynek jest uważany obecnie za tak pechowy, że przez większość czasu stoi pusty.

A czymże jest niewinna sztuka feng shui wobec całej ezoterycznej wiedzy Kyubimoriego? Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby wiceprezesowi udało się zrealizować swój projekt.

Źródła: