środa, 1 kwietnia 2026

Są drzwi!

 

Ukazał się właśnie Nr 33 Magazynu Biały Kruk „Na Wschód”, inspirowany Azją, a w nim moje pierwsze (choć mam nadzieję nie ostatnie) opublikowane w 2026 r. opowiadanie, „Są drzwi”. Serdeczne podziękowania dla całej ekipy "Białego Kruka", szczególnie zaś redaktorki tekstu, Martyny A. Niedźwiedź.
Zapraszam do lektury wszystkich zawartych w MBK tekstów; numer zapowiada się niezwykle interesująco. Link do bezpłatnego PDF znajdziecie w pierwszym komentarzu. Nadmieniam też, że od jakiegoś czasu MBK można nabyć również (z pewnym opóźnieniem) w wersji papierowej w księgarni internetowej Wydawnictwo IX.
 
Przy okazji uznałem, że skrobnę parę słów o mojej fascynacji Azją, no i o samym tekście.
 
Jakoś tak jest, że pewne miejsca, kultury, opowieści, przestrzenie pociągają nas bardziej od innych. Mnie akurat zawsze pociągała Azja – Japonia, Mongolia, Chiny, Tybet, Azja Centralna, ale też i trochę bliski wschód, z tym że raczej ten starożytny – Sumerowie, Babilończycy, Asyryjczycy, Persowie. Wszystko to – w mniej lub bardziej bezpośredni sposób – przebiło się i do mojej pisaniny.
Thriller metafizyczny „CK Monogatari” to przykład takiej właśnie bezpośredniej fascynacji Japonią. Protagonista mikropowieści „Paradiso” wędruje po krainie bliźniaczo podobnej do kirgiskich stepów (konkretnie do doliny Ałajskiej; przy okazji publikacji wrzucę pewnie kilka starych zeskanowanych slajdów). Opowiadanie „Dalej niż koniec drogi” („Nowa Fantastyka 1/2019”) to bezpośrednie nawiązanie do japońskiego filmu „Ballada o Narrayanie”.
 
Najpełniej jednak fascynację Azją (choć literacko i metaforycznie przefiltrowaną) oddaje chyba mój najobszerniejszy (w zamierzeniu) projekt fantasy czyli „Świat Błękitu”. Podzieliłem go na różne krainy, strefy zainspirowane określonymi kulturami Wschodu. Tak więc „Lśniące T’araf”, gdzie toczy się akcją „Są drzwi”, to trochę taka wyidealizowana mieszanka Bagdadu z „Opowieści z tysiąca i jednej nocy” oraz Czang’an z czasów świetności dynastii Tang. Postać enigmatycznego Astronoma (np. „Ciemność i Lustro”, „Fantazmaty” t.2) zainspirowana została osobą perskiego astronoma i poety Omara Chajjama. Madagor („Chłopiec i wiedźma”, „Nowa Fantastyka 4/2017”) to kontestowana przeze mnie dawna Japonia, ale chyba taka bardziej z okresu Heian niż z czasów rządów Tokugawów. Środkowy Step (choćby ‘Wyprawa Koj Choruna” – „Fantastyka Wydanie Specjalne 4/2017”) to z kolei Syberia i Mongolia. W „Dziedzictwie” („Fantastyka Wydanie Specjalne 3/2028”) wybrałem się jeszcze dalej na południe – do archipelagów jako żywo przypominających Oceanię.
 
Co ciekawe, nie opisałem nigdy żadnej krainy, która mogłaby się kojarzyć ze średniowieczną Europą a już zdecydowanie nie czuję mięty (delikatnie powiedziawszy) do klimatów prasłowiańskich. Cóż, tak bywa.
 
Parę słów konkretnie o „Są drzwi”. Tekst ten jest w zasadzie odpryskiem większego projektu, który miał stanowić nową „zerową” część zresetowanej i napisanej zupełnie od nowa „Teraii” (ostatecznie zdecydowałem się nie podpisywać umowy z moim ówczesnym wydawcą). Projekt ten (pod roboczym tytułem „Skrawek czerni”) składał się z czterech opowieści połączonych osobą protagonistki – Kali. Dwie krótsze – „Dziedzictwo” oraz „Ciemność i Lustro”, jak już wzmiankowałem, zostały opublikowane w „Fantastyce Wydaniu Specjalnym” oraz w „Fantazmatach”.
 
We wszystkich tych tekstach wprowadziłem specyficzną strategię narracyjną. Choć teoretycznie główną protagonistką była właśnie Kala, to przez większość czasu oglądaliśmy ją oczami „protagonisty towarzyszącego”. W najdłuższej opowieści z serii, w „Krzyku”, taką właśnie „protagonistką towarzyszącą” była bohaterka „Są drzwi”, piękna i niebezpieczna Rawana. W opowiadaniu poznajemy fragment zawiłej i burzliwej przeszłości tej postaci.
 
Mam nadzieję, że nie zanudziłem Was tymi skomplikowanymi wywodami i zapraszam do lektury!